Cztery afrykańskie przedsiębiorczynie: opony, słońce, posiłki i brykiet

Afryka ma prawdopodobnie największy odsetek kobiet prowadzących własne firmy na świecie, a mimo to wiele z nich wciąż trudno o kredyt czy inwestora. Cztery przedsiębiorczynie z Nigerii, Ugandy, Kenii i Malawi pokazują, że z odpadów, energii słonecznej i lokalnych upraw można zbudować opłacalny biznes.
Nigeria: stare opony zamiast wysypiska
Ifedolapo Runsewe po ponad 12 latach pracy w bankowości założyła w 2020 roku firmę Freee Recycle pod Ibadanem. Zużyte opony są tam sortowane, rozdrabniane i zamieniane w granulat gumowy, z którego powstają nawierzchnie placów zabaw, podłogi na siłownie, kostka brukowa i płytki. Zakład zatrudnia około 62 osoby, a opony zbiera w czterech stanach: Oyo, Lagos, Osun i Kwara. To ważne, bo w Nigerii spalanie opon dla odzysku złomu metalowego uwalnia szkodliwe substancje.
Największą barierą okazały się pieniądze i stereotypy. Według Banku Światowego 56% ostatnich wniosków kredytowych nigeryjskich przedsiębiorczyń odrzucono, wobec 17% w przypadku mężczyzn. Runsewe opowiada: „Wchodziłam do banków i sal zarządów, a inwestorzy zakładali, że właścicielem jest mężczyzna obok mnie”. Dziś firma współpracuje m.in. z Michelinem, Save the Children i Międzynarodowym Komitetem Czerwonego Krzyża, a założycielka planuje pierwszy w kraju zakład recyklingu aerozoli.
Uganda: pompy na słońce dla drobnych rolników
Kyokushaba Shine, 31-letnia inżynier wodna, dorastała, patrząc na nieudane zbiory cebuli uprawianej przez matkę. W lutym 2025 roku, bez pracowników i kapitału, założyła Winta Engineering Solutions. Firma zainstalowała już 30 systemów nawadniających, w większości zasilanych energią słoneczną, a ponad 10 z nich trafiło do rolniczek. Szkoli też rolników z obsługi sprzętu, a 80% jej zespołu to kobiety.
Aby rolnicy mogli sobie pozwolić na instalację, Shine współpracuje z lokalnymi instytucjami mikrofinansowymi. Pożyczka to około 5 mln szylingów ugandyjskich, czyli mniej więcej 1000 funtów, którą zwykle da się spłacić w dwa lata. Firma prowadzi również kampanie o ochronie gleby, bo sama woda nie wystarczy, jeśli ziemia jest zdegradowana.
Kenia i Malawi: posiłki i brykiet
Wawira Njiru zaczęła w 2012 roku od małej kuchni w Ruiru, która codziennie karmiła 25 dzieci. Dziś Food4Education ma 209 kuchni i wydaje posiłki ponad 700 tysiącom dzieci dziennie. Około 80% zakupów pochodzi od lokalnych drobnych rolników, a marnowanie jedzenia to zaledwie 2%, bo cyfrowa platforma weryfikuje, kto je, zanim zapadnie decyzja o produkcji na kolejny dzień. Gdy na początku 2026 roku w hrabstwie Murang’a zabrakło odbiorców na mango, organizacja kupiła 1,3 mln owoców i rozdała je uczniom. Zatrudnia 6000 osób, w większości kobiety.
W Malawi Chifuno Stevens, 35 lat, od 2020 roku walczy z wycinką lasów na zboczach góry Dedza i z porzucanymi odpadami. Jej inicjatywa Chifuno Changa Green Initiative współpracuje z 18 kobietami i produkuje ekologiczne brykiety z łupin orzeszków ziemnych, które zastępują drewno i węgiel drzewny. Od początku 2026 roku członkinie uczą się też szycia i sprzedają torby z kolorowej tkaniny kitenge.
Co to oznacza z polskiej perspektywy
Dla czytelnika w Polsce to przede wszystkim ciekawy przykład, jak lokalne problemy, takie jak odpady, brak wody czy głód w szkołach, mogą stać się podstawą firmy. Recykling opon i granulat gumowy na placach zabaw są znane także u nas, a unijne przepisy o gospodarce odpadach zachęcają do podobnych rozwiązań, choć skala problemu jest inna.
Historie te pokazują też, że dostęp do finansowania bywa równie ważny jak sam pomysł. Wskazują na to dane z Nigerii, choć w Polsce i w UE sytuacja jest inna i nie ma tu prostych porównań.
Źródło: The Guardian – „‘They assume the man next to me is the owner’: four women doing business in Africa in their own way”








