Airbnb zmienia zasady: goście nie muszą już zmywać po pobycie

Od 20 listopada gospodarze Airbnb na całym świecie nie będą mogli wymagać od gości prac, które normalnie wykonuje ekipa sprzątająca. Dotyczy to m.in. zmywania naczyń, zdejmowania pościeli i wynoszenia śmieci poza posesję. Zmiana poróżniła właścicieli i podróżnych: jedni mówią o końcu absurdalnych list obowiązków, drudzy o zachęcie do bałaganu.
Co dokładnie się zmienia
Według nowych wytycznych, które obejmują rezerwacje dokonane od 20 listopada, gospodarz może ustalić siedem standardowych zasad pobytu. Może też dodać inne „rozsądne” prośby. Nie wolno już jednak wymagać od gości, by myli i odkładali naczynia, ściągali pościel albo wywozili odpady.
Gospodarze: obawa o koszty i bałagan
Lisa Clewes, właścicielka domku w Walii, pobiera opłatę za sprzątanie pokrywającą około 75% kosztu pracy sprzątaczki. Dotąd prosiła gości o opróżnienie lodówki, wyniesienie śmieci i załadowanie zmywarki. Po jednym z pobytów zastała dom w opłakanym stanie: stłuczone szkło, puszki na podłodze, garnki z jedzeniem na stole i rybie wnętrzności w ogrodzie. Posprzątanie trzypokojowego domu zajmuje ekipie około czterech godzin. Jeśli bałaganu będzie więcej, koszty mogą wzrosnąć, a ostatecznie trafić do gości.
Anthony Marsh z North Yorkshire uważa, że Airbnb „dało gościom przyzwolenie na zostawianie po sobie bałaganu”, a gospodarz nic na to nie poradzi. Z pięciu swoich ofert na platformie zostawił dwie. Laura Lewis, prowadząca katalog dla właścicieli domków wakacyjnych, zapowiada wycofanie trzech swoich domków na drzewach z Airbnb. Zwraca uwagę, że frustrację właścicieli podsycały też zeszłoroczne podwyżki prowizji. Wielu z nich stawia dziś na własne strony i rezerwacje bezpośrednie.
Goście: dość długich list i wysokich opłat
Dla podróżnych zmiana bywa ulgą. Jessica Newhook rezerwowała dom na Florydzie dla 11 osób. Mimo opłaty za sprzątanie w wysokości 250 dolarów goście mieli zostawić go „gotowym dla sprzątaczy”: wyprać i złożyć ręczniki, uprać pościel, umyć kuchnię oraz zamieść i umyć podłogi. Jej zdaniem przy takiej liczbie reguł i rosnących opłatach hotel zaczyna być tańszą, bardziej przewidywalną opcją.
Podobne wrażenia ma Krissi Foskett, która prowadzi firmę sprzątającą i często nocuje w Airbnb. Mimo opłaty 35 funtów miała zdjąć pościel, nastawić pranie i zanieść śmieci na punkt recyklingu. Odróżnia uprzejmość, czyli włożenie brudnych naczyń do zmywarki, od przygotowywania lokalu dla kolejnych gości. Według danych AirROI opłatę za sprzątanie ma 63,2% ofert, a średnio wynosi ona 55 funtów.
Część gospodarzy zmianą się nie przejmuje. Matt Prosz, który zarządza kilkoma obiektami, liczy na system wzajemnych recenzji, który skłania obie strony do rozsądku. Jego zdaniem:
- długa lista obowiązków nie zasługuje na pięć gwiazdek,
- gość, który zostawi bałagan, też nie dostanie dobrej opinii,
- większość osób i tak traktuje wynajęte miejsce z szacunkiem.
Jak mówi Prosz: „Airbnb próbuje wyeliminować głupstwa, bo to nie jest dobre doświadczenie dla gościa”.
Co to oznacza dla polskich użytkowników
Zasady mają dotyczyć rezerwacji na całym świecie, więc powinny obejmować także oferty w Polsce i innych krajach UE. Z artykułu nie wynika jednak, jak platforma będzie je egzekwować ani czy w poszczególnych krajach pojawią się wyjątki. W praktyce warto przed rezerwacją sprawdzić, ile wynosi opłata za sprzątanie i jakie zasady pobytu podał gospodarz.
Nie zmienia się zwykła uprzejmość: wrzucenie naczyń do zmywarki czy wyniesienie własnych śmieci nadal uchodzi za dobry zwyczaj, choć gospodarz nie może tego już wymagać. Możliwe, że część właścicieli zareaguje podwyżką opłat albo przeniesie ofertę na własne strony. Na razie to jednak tylko obawy zgłaszane przez gospodarzy, a nie potwierdzone skutki zmiany.
Źródło: BBC News – „No more washing up: How Airbnb’s new house rules have divided hosts and guests”







